| źródło |
Już sobie wyobrażam miny panów, którzy przeczytają w metryczce „komedia
romantyczna”. Co gorsza - amerykańska. Nie jest wcale tak źle, jakby się
mogło wydawać. Może nie jest to film najwyższych lotów, warto się jednak z nim
zapoznać z ciekawości.
Gdyby w ekspresowym tempie prześledzić fabułę, to rzeczywiście nie byłaby ona zbyt interesująca, niewiele warta: młodzi ludzie zakochują się w sobie, zaręczają się, zamieszkują razem, przygotowują do ślubu, kłócą i nie do końca wiedzą czy potrafią być razem na dobre i złe, na zawsze. Ratunkiem dla tego filmu są postaci charyzmatycznego wielebnego Franka i jego młodego pomocnika. Wprowadzają oni istny chaos w życie Sadie (Mandy Moore) i Bena (John Krasinski), ale przez to dziwnie je porządkują, co narzeczeni dostrzegają dopiero po czasie. Postać grana przez Robina Williamsa robi wszystko w sposób tak szokujący, że aż zabawny. Gagi, które zostały napisane dla wielebnego mają tak naprawdę głębszy sens i do tego, a nie pozostałych części filmu pragnę się odnieść.
Gdyby w ekspresowym tempie prześledzić fabułę, to rzeczywiście nie byłaby ona zbyt interesująca, niewiele warta: młodzi ludzie zakochują się w sobie, zaręczają się, zamieszkują razem, przygotowują do ślubu, kłócą i nie do końca wiedzą czy potrafią być razem na dobre i złe, na zawsze. Ratunkiem dla tego filmu są postaci charyzmatycznego wielebnego Franka i jego młodego pomocnika. Wprowadzają oni istny chaos w życie Sadie (Mandy Moore) i Bena (John Krasinski), ale przez to dziwnie je porządkują, co narzeczeni dostrzegają dopiero po czasie. Postać grana przez Robina Williamsa robi wszystko w sposób tak szokujący, że aż zabawny. Gagi, które zostały napisane dla wielebnego mają tak naprawdę głębszy sens i do tego, a nie pozostałych części filmu pragnę się odnieść.
| źródło |
Proszę
nie myśleć, że nie widzę wypaczeń, które nie zgadzają się z
podstawowymi zasadami wiary, ot choćby
zamieszkiwanie razem przed ślubem czy wstąpienie w fikcyjne małżeństwo.
Warto jednak zauważyć, że nie jest to film oparty na zasadach wiary
katolickiej, tylko na zasadach jakiegoś amerykańskiego odłamu
protestantyzmu. Nie jest to problem, gdyż nadal obracamy się w kręgu
wiary chrześcijańskiej. Trzeba
jednak spojrzeć głębiej, by znaleźć sedno nauki chrześcijańskiej, mówiącej o
małżeństwie. Małżeństwo bowiem to poważna decyzja życiowa i trzeba się
do niego odpowiednio przygotować. Wielebny jest pastorem protestanckim, ale
mamy ekumenizm, wierzymy w jednego Boga i do Niego się modlimy – to jest
najważniejsze. W filmie można znaleźć elementy, które mogą być uznane za „nie
na miejscu”. Niektóre sytuacje czy zjawiska społeczne są krytykowane poprzez
ośmieszenie, jednak tak naprawdę nie krzywdzą nikogo. Raczej zwracają uwagę na
to, jak nie postępować, czego unikać, co z góry skazane jest na niepowodzenie.
| źródło |
Zalecenia ojca Franka są proste. Po pierwsze, narzeczeni mają napisać
własną przysięgę małżeńską (to taki raczej amerykański zwyczaj, ale ma swój urok). Po
drugie, muszą uczestniczyć i ukończyć specjalne nauki prowadzone przez
wielebnego. Po trzecie, mają zachować wstrzemięźliwość przedmałżeńską aż do
nocy poślubnej. Sadie i Ben otrzymają licencję ślubną pozwalającą im
zawrzeć małżeństwo poza swoją parafią i regionem zamieszkania (takie jest znaczenie tego wyrażenia), ale przede
wszystkim będą mogli się stać małżonkami z licencją na miłość – świadomymi
tego, co małżeństwo ze sobą niesie. Ich uczucie oraz decyzja przejdzie trudne próby, chociażby rodzinne kłótnie o sposób wyprawienia wesela. Czy je wytrzymają? Jak zakończy się ich związek? Jaki wpływ będą
mieli na nich rodzina i przyjaciele?
Zachęcam, by obejrzeć ten film, mocno zastanawiając się nad jego
przesłaniem, nie zaś po to by wychwycić grzechy popełnione przez
scenarzystów. Nie sądźmy niczego ludzką miarą, bo i sami w ten sposób
możemy zostać osądzeni, a jest to bardzo bolesne i krzywdzące.
tytuł
|
Licencja na miłość (License to Wed)
|
reżyseria
|
Ken Kwapis
|
rok produkcji
|
2007
|
gatunek
|
komedia romantyczna
|
aktorzy
|
Mandy Moore,
Robin Williams, John Krasinski
|
dla kogo
|
dla dorosłych
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Twoje słowo też jest ważne. Zostaw je tu pamiętając o netykiecie i poprawności języka, w którym piszesz. Dziękuję!