Poniższy artykuł powstał do działu "Z polskiego na... nasze" zamieszczonego w czasopiśmie parafialnym Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Poznaniu "Droga Miłości". Wszelkie prawa do tekstu należą do Autorki.
..............
Miłość
ukrzyżowana
Panie
Jezu, pozwoliłeś się umęczyć i ukrzyżować, by pojednać świat ze Stwórcą. Jak
wielka to musiała być ofiara, by oddać się tym, którzy Cię nienawidzili dla samej
tylko nienawiści? Jezu, patrząc na Twoje święte, sponiewierane ciało i
wspominając niedawne radosne chwile, cierpieli także Twoi bliscy, szczególnie
Matka i Twoi uczniowie. Gwoździe wbijane w Twoje ramiona i nogi to nasze
grzechy. Niestety, każdy z nas dodał ciężaru Twojemu krzyżowi. Boże, wierzymy
jednak, że Twoja łaska jest tak wielka, iż człowiek nie jest wstanie jej pojąć
bez zaangażowania serca, duszy i rozumu. Pozwól nam, śpiewając i rozważając
słowa pieśni wielkopostnych, nie zapomnieć o Maleńkiej Miłości narodzonej w
Betlejem, nie wzgardzić Miłością pobitą w Jerozolimie, ale przyjąć i z
szacunkiem znosić ją w swoich cierpieniach-krzyżach.
Ksiądz
Michał Mioduszewski, paulin żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku, któremu
zawdzięczmy stworzenie zbiorów wielu popularnych i mniej znanych pieśni
kościelnych był także autorem tekstów i muzyki liturgicznej. Jeden z tych
utworów, których nie do końca zrozumiały tekst pochodzi z XVI wieku zaczyna się
od słów Krzyżu Święty nade wszystko i
ma przynajmniej szesnaście zwrotek, choć tradycyjnie śpiewa się trzy do pięciu
z nich.
Maryja matka patrzyła na członki[1], co powijała,
Powijając całowała, z tego wielką radość miała
Teraz je widzi sczerniałe, żyły, stawy w Nim porwane.
Jednegom Syneczka miała, com Go z nieba być poznała
I tegom już postradała,
jenom sama się została
Ciężki ból cierpi me serce, od żalu mi się rozpaść
chce.
W radościm Go porodziła, smutku żadnegom nie miała,
A teraz wszystkie boleści dręczą mnie dziś bez litości;
Obymże ja to mogła mieć, żebym mogła teraz umrzeć.
Którzy tej Pannie służycie smutki jej rozmyśliwajcie,
Jako często omdlewała, często na ziemię padała.
Przez te smutki, któreś miała, uprośże nam wieczną chwałę!
Matka Boża lamentuje
patrząc na ręce i nogi, które ponad trzydzieści lat temu kołysała, owijała
tkaniną, żeby nie zmarzły i pieściła całując. Którego z rodziców nie wzrusza to
wspomnienie beztroskiego dzieciństwa ich szczęśliwych dzieci. Niestety, teraz
Maryja cierpi widząc mękę swego Syna. Ma świadomość, że jedynaka, którego sam
Bóg dał jej z nieba straciła na zawsze w sposób fizyczny. Zadręcza się myślą o
radości, która przemieniła się w ból i cierpienie matki po stracie dziecka.
Pragnie umrzeć razem z Synem, wie też jednak, że nie do tego ją Bóg
przeznaczył. Rozważając mękę Jezusa i żale Matki Bożej możemy wznosić oczy ku
Ojcu prosząc, by przez ich smutki i ofiarę Pan Bóg dał nam wielką wiarę i łaskę
życia wiecznego. Miłość Jezusa zmartwychwstanie w każdym z nas na nowo, gdy
przyjdzie odpowiedni ku temu czas.
[1] Słowo „członek” w języku
staropolskim w odniesieniu do fizyczności oznaczało element ciała, który w
późniejszym okresie skojarzony był z rękami i nogami.
