czwartek, 31 marca 2016

Joyful Noise - wyśpiewać radość i smutek (recenzja filmu)

źródło
      Jeśli w dzieciństwie podśpiewywałeś Oh, Happy Day lub I Will Follow Him razem z Whoopi Goldberg w roli zakonnicy w przebraniu lub jesteś fanem Jesus Christus Superstar, to Joyful Noise Cię nie zawiedzie. Jeśli jeszcze się nie przekonałeś spróbuj przesłuchać kilku piosenek z filmu, dostępnych na YT po wpisaniu tytułu. Możliwe, że zainteresuje Cię też poniższa recenzja. Spróbować zawsze warto, do czego zachęcam.   

źródło

Gdy by spojrzeć na fabułę filmu w skrócie, to jest bardzo standardowa, może nawet mało ciekawa. Małe, prowincjonalne miasteczko gdzieś w stanie Georgia. Społeczność, która zna się od podszewki - nigdzie nie jesteś sam i anonimowy, ponieważ wszyscy są sąsiadami. W kościelnym chórze po śmierci wieloletniego dyrygenta rozgrzała mała wojna o to, kto powinien go zastąpić. 
źródło
Do tego dwoje młodych zakochanych i przynajmniej dwoje w średnim wieku, którzy szukają miłości na zawsze. Trochę smutków rodzinnych i zawodowych. Standard dla podobnych filmów, ale nie do końca... Przedstawiony jak powyżej film rzeczywiście nie przyciąga. Dodajmy jeszcze, że to musical, który trwa prawie 2 godziny. Już widzę kolejnych potencjalnych widzów, którzy machają ręką i postanawiają obejrzeć coś innego. Dlaczego się mylą?
źródło
      Film Joyful Noise (bardzo kiepsko przetłumaczony na język polski jako Radośnie śpiewajmy) to wspaniała manifestacja wiary poprzez śpiew i nie tylko. To przepiękna opowieść o miłości:
  • Boga i człowieka,
  • dwojga zakochanych ludzi,
  • małżeńskiej,
  • rodzicielskiej i rodzinnej,
  • w społeczności, która się zna jak łyse konie,
  • wśród przyjaciół, niezależnie od wszystkiego.
Kto uważnie słucha i ogląda znajdzie pewnie też inne rodzaje miłości ukazanej w filmie. Postaci kreowane przez Queen Latifah i Dolly Parton oprócz ważnego przekazu pokazującego relacje rodzinne oraz przyjacielskie są po prostu zabawne. Komizm sytuacyjny w ciekawy, czasem nieprzewidywalny sposób przeplata się z komizmem słownym. Choć oglądałam oryginalną wersję językową, to wiele z nich wychwyciłam bez trudu.
źródło

    Wielką zaletą są oczywiście wspaniale zaprezentowane piosenki np. Mabey I Amezed by You, He's Everything lub Man in the Mirror, których treść doskonale wpasowuje się w opowiadaną historię. Można je odnieść zarówno do perypetii, jakie przeżywają bohaterowie, do ich radości, jak i do relacji z Bogiem, co szczególnie ważne. Film pokazuje, że pomiędzy naszymi ludzkimi trudami i chwilami pełnymi radości oraz spełnienia zawsze jest Bóg, choćbyśmy wcale nie chcieli Go zauważyć. Łatwo jest źle oceniać Jego plan, gdy życie się sypie, a tęsknota nie pozwala prawidłowo funkcjonować. Trudniej, gdy zaczyna się zauważać, że dozwalając na pewne wydarzenia pokazuje, iż "there's not enough love in our hearts" (za mało jest miłości w naszych sercach). Adam Mickiewicz pisał, że trzeba mieć serce i patrzeć w serce - to chyba jedne z najtrafniejszych słów w literaturze. Swoje serce trzeba wkładać we wszystko, co robimy, nawet jeśli po czasie radości i uniesień staje się to codzienną szarością, a nawet harówką. Każda praca i każda czynność wykonywana z miłością i poświęceniem przynosi jednak w końcu wspaniałe efekty, jeśli po drodze nie zapominamy o tych, których na niej spotkamy. Piękne jest to, że można żyć i chwalić Boga poprzez śpiew, zaangażowanie w niego całego siebie - wykrzykując niewypowiedzianą radość.
źródło
    W sposób sobie tylko wiadomy szczególnie porusza mnie historia tęsknoty, a jednocześnie niesamowitej obecności małżonka w dwóch piosenkach, śpiewanych przez antagonistki Vi Rose  Hill (Queen Latifah) - Fix me, Jesus - oraz G. G. Sparrow (Dolly Parton) - From Here to the Moon and Back. Aktorki i piosenkarki przepięknie ukazują jak piękna i ważna może być relacja z mężem i Jezusem, bo choć to nie piosenka z filmu Joyful Noise - "there's power in the name of Jesus".


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje słowo też jest ważne. Zostaw je tu pamiętając o netykiecie i poprawności języka, w którym piszesz. Dziękuję!