sobota, 24 lutego 2018

Miłość, która została ukrzyżowana



Poniższy artykuł powstał do działu "Z polskiego na... nasze" zamieszczonego w czasopiśmie parafialnym Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Poznaniu "Droga Miłości". Wszelkie prawa do tekstu należą do Autorki.
..............

Miłość ukrzyżowana

            Panie Jezu, pozwoliłeś się umęczyć i ukrzyżować, by pojednać świat ze Stwórcą. Jak wielka to musiała być ofiara, by oddać się tym, którzy Cię nienawidzili dla samej tylko nienawiści? Jezu, patrząc na Twoje święte, sponiewierane ciało i wspominając niedawne radosne chwile, cierpieli także Twoi bliscy, szczególnie Matka i Twoi uczniowie. Gwoździe wbijane w Twoje ramiona i nogi to nasze grzechy. Niestety, każdy z nas dodał ciężaru Twojemu krzyżowi. Boże, wierzymy jednak, że Twoja łaska jest tak wielka, iż człowiek nie jest wstanie jej pojąć bez zaangażowania serca, duszy i rozumu. Pozwól nam, śpiewając i rozważając słowa pieśni wielkopostnych, nie zapomnieć o Maleńkiej Miłości narodzonej w Betlejem, nie wzgardzić Miłością pobitą w Jerozolimie, ale przyjąć i z szacunkiem znosić ją w swoich cierpieniach-krzyżach.
            Ksiądz Michał Mioduszewski, paulin żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku, któremu zawdzięczmy stworzenie zbiorów wielu popularnych i mniej znanych pieśni kościelnych był także autorem tekstów i muzyki liturgicznej. Jeden z tych utworów, których nie do końca zrozumiały tekst pochodzi z XVI wieku zaczyna się od słów Krzyżu Święty nade wszystko i ma przynajmniej szesnaście zwrotek, choć tradycyjnie śpiewa się trzy do pięciu z nich.
 



Maryja matka patrzyła na członki[1], co powijała,
Powijając całowała, z tego wielką radość miała
Teraz je widzi sczerniałe, żyły, stawy w Nim porwane.

Jednegom Syneczka miała, com Go z nieba być poznała
I tegom już postradała, jenom sama się została
Ciężki ból cierpi me serce, od żalu mi się rozpaść chce.

W radościm Go porodziła, smutku żadnegom nie miała,
A teraz wszystkie boleści dręczą mnie dziś bez litości;
Obymże ja to mogła mieć, żebym mogła teraz umrzeć.

Którzy tej Pannie służycie smutki jej rozmyśliwajcie,
Jako często omdlewała, często na ziemię padała.
Przez te smutki, któreś miała, uprośże nam wieczną chwałę!

Matka Boża lamentuje patrząc na ręce i nogi, które ponad trzydzieści lat temu kołysała, owijała tkaniną, żeby nie zmarzły i pieściła całując. Którego z rodziców nie wzrusza to wspomnienie beztroskiego dzieciństwa ich szczęśliwych dzieci. Niestety, teraz Maryja cierpi widząc mękę swego Syna. Ma świadomość, że jedynaka, którego sam Bóg dał jej z nieba straciła na zawsze w sposób fizyczny. Zadręcza się myślą o radości, która przemieniła się w ból i cierpienie matki po stracie dziecka. Pragnie umrzeć razem z Synem, wie też jednak, że nie do tego ją Bóg przeznaczył. Rozważając mękę Jezusa i żale Matki Bożej możemy wznosić oczy ku Ojcu prosząc, by przez ich smutki i ofiarę Pan Bóg dał nam wielką wiarę i łaskę życia wiecznego. Miłość Jezusa zmartwychwstanie w każdym z nas na nowo, gdy przyjdzie odpowiedni ku temu czas.

[1] Słowo „członek” w języku staropolskim w odniesieniu do fizyczności oznaczało element ciała, który w późniejszym okresie skojarzony był z rękami i nogami.